sobota, 28 lutego 2009

Tym razem wierszem...

Nie zabraniaj ludziom żyć, nie zabraniaj im też umierać...
Pomóż tym, których życie raczyło poniewierać...
Ulżyj choć trochę i jednym czynem,
Wybij wraz ze mną tę ostatnią godzinę...

Nie widzisz człowieku, że szczerego uśmiechu,
Wydobyć z siebie już nie potrafię?
Zabij mnie więc, poćwiartuj me ciało...
Może wtedy na szczęście swoje natrafię?

Ludzi tłum, znajome twarze,
Wszystkie zwrócone tyłem do mnie...
Dlaczego to robicie? Chyba jednak tym razem,
Jest już po prostu po mnie...

Próbuję wołać, próbuję krzyczeć...
Łzy wypełniły me oczy...
Co z tego? Wy wolicie milczeć.
Niech więc moja śmierć was nie zaskoczy...

W noc ciemną, piętnastego dnia listopada,
Osiemnaste urodziny pewien człowiek obchodzi.
Patrząc w okno i rozmyślając,
Śmierć do niego przychodzi.

Odbył z nią rozmowę, która odjęła mu mowę.

-Po co żyjesz? - zapytała.
-Nie znam odpowiedzi - druga postać odpowiedziała.
-Czujesz się potrzebny?
-Wręcz przeciwnie - zbędny.
-Masz cel w życiu?
-Żyć jedynie w ukryciu...
-Co gdy życie smutkiem ci nadam?
-Maską mistrzowsko władam...
-Co gdy szczęście życie ci przyniesie?
-Szczęście trwa chwilę, smutek głównie niesie...
-Chcesz więc opuścić ten świat?
-Ty wiesz, ja wiem. Wiemy to od lat...
-Zrób to więc czym prędzej, cierpienia będzie mniej.
...
Zgadnij co się stało. Cicho odpłynął jego ostatni cień...




Traktuj ten wiersz jak żart,
Nie moja to sprawa.
Pamiętaj jednak,
Że życie ludzkie to nie zabawa.

Nim się obejrzysz, kogoś może już nie być.
Ten ktoś długą drogę musiał przebyć...
Wspomnij więc choć raz to, jaki był.
Mimo, że został z niego tylko marny pył...

Wiersza to koniec,
Ostatnie litery wstukuje palec drżący.
Gdy to przeczytasz, wiedz,
Jaki humor miał piszący.

Wiem co myślisz czytając moje wypociny.
Zapewne to, że we łbie mam tylko trociny.
Trudno, ja swoje powiedziałem.
Przynajmniej byłem szczery. Nie kłamałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz